Zawodzę

Tak jest - zawodzę straszliwie. Kto był, ten wie - słowa dotrzymałem i zawodziłęm na karałoke. Mam nadzieję, że nigdy więcej. Oczywiście nie obyło się bez konsumpcji wszelakich. Nie ze mną jednak te numery! Wcześniejszego wieczoru przygotowałem sobie wodę.

Nie wiem, czy to wtrąciła się druga osobowość - wodę włożyłem do lodówki, a dokładniej do zamrażarki. Targany migreną poszedłem po nią, by skonstatować, że mogę się nią co najwyżej okładać. Albo pociąć w kostki i gryźć. Go me!

Z rzeczy innych, proste gotowanie - sos czosnkowy. Akurat jutro kolację wydaję, więc będzie jak znalazł. Przepis tutaj.

1 komentarz:

  1. usłyszałem kiedyś iż...
    czosnek jest afrodyzjakiem,
    pod warunkiem iż spożywają go obydwie strony ;)

    OdpowiedzUsuń