Hobby

Sobie hobby znalazłem. Na razie ofiarą padły dwa kubki i odrobina umeblowania... żonglerka! Szału jeszcze nie ma, ale jestem w stanie opanować już dwie piłeczki i prawie się przy tym nie pokaleczyć. Jak dobrze pójdzie z końcem miesiąca zrobię podstawy, czyli trzy w kaskadzie.

Fajna rzecz i ponoć mózg rozwija, przy tym wciąga straszliwie. Może i te fragmenty w których człowiek wyrzuca sobie prosto w twarz dwie piłki nie są najlepsze, ale cała reszta - jak najbardziej. Szczególnie ten kiedy łapki same zaczynają się ruszać do rytmu.

A dlaczego? Bo. W szczegółach? Bezrobotny od jutra jestem i jakoś pewnie trzeba będzie w tej Hiszpanii dorabiać. Żonglerką na przykład, bo śpiewem - wiem, sprawdzałem - nie da rady.

PS. Sugestie żonglowania dużymi różowymi dildo już miałem. Dziękuję, są nieporęczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz