Godspeed



'bra, podramatyzowaliśmy, a teraz trzeba się zabrać za sprawę, bo czasu już mało. Jutro o tej godzinie będę już dobrze w trasie. A zatem co-gdzie-jak - mapka u góry. Punkty od A do H piechotą (coś 860-900km), potem już relaksacyjnie autobusami do J i K. Chyba że mi się lekko horyzont odklei, wtedy J zrobię też piechotą. To już ca. 1500km. W sumie bilety mam otwarte, wiec mogę kombinować.

Co się bierze na taki marsz? Niewiele, całość dobytku trzeba dźwigać na plecach więc nie należy wykraczać poza 10% wagi własnej +/- 2 kg. Mam zamiar tachać lustrzankę, więc naginam lekko zamiary i celuje coś pod 8.

Z zawartości plecaka i ogólnego planu, można się odnieść tutaj: a nuż się komuś przyda: http://tinyurl.com/354ppd7

Z rzeczy dodatkowych, to będę pewnie wrzucał na telefon (dublujący z odtwarzaczem mp3) naukę hiszpańskiego, targał piłki do żonglerki i książkę jakąś.

4 komentarze:

  1. To życzę... czego? lekkiego plecaka i odnalezienia sensu? Przyjemności - tego na pewno! :)
    I rób sobie codziennie zdjęcie, a po skończeniu sklej to w całość i zrób pokaz slajdów/film.

    Już czekam na notki.

    POWODZENIA!!

    PS Przewidujesz wrócić (wew kiedy)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli Bóg/bóg/buk/nutrie nie zaczną do mnie przemawiać bezpośrednio, wilcy mnie nie zeżreją a Hiszpanie nie uwiodą, to będę jakoś z końcem września :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to jeszcze raz darz bór/pomyślności&przyjemności!

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja może do Ciebie zadzwonię w pewną prośbą :-)

    OdpowiedzUsuń