Jak się ogarnąć nie zabijając słonia.

Zdarzają się takie chwile w życiu człowieka, iż należy się ogarnąć. Mądrości ciotki sugerowały zwykle zalanie sprawy odpowiednią nalewką, acz konkurencyjna szkoła zwykle bardziej mi pasowała. Otóż pamiętamy wszyscy sposób XIV radzenia sobie z miłością. Przyznam, jest szalenie skuteczny, czasami bywa jednak nań za późno.

Otóż może się zdarzyć iż chuć zawiedzie nas na manowce, człowiek zapląta się w ramię młodego boga i w ogóle świata zapomni. Nim sprawa wymknie się spod kontroli należy szybciutko przeciwdziałać. Jak tego dokonać? Otóż tutaj przyda się sposób prababci dziewiąty. Rzecz jest nieco łatwiejsza od czternastki.

Potrzebne jest przewiewne pomieszczenie i szafa. Przed całym rytuałem należy się wykąpać w chłodnej wodzie, która jak wiadomo koi, uspokaja, sprowadza wyciszenie i gęsia skórkę, Kolejno warto sobie golnąć strzała jakiegoś tak dla kurażu. Dalej - wietrzymy pomieszczenie, można okadzać się wonnościami. Siadamy przed szafą i otwieramy drzwi.

Teraz należy skupić się na wspólnej przyszłości z obiektem afektu i pierdolnąć drzwiczkami. Powtarzać do skutku. Prędzej czy później widok szafy będzie nam przesłaniał miłość, co powinno załatwić sprawę.

A teraz piosenka przewodnia:


PEES. Dwa opakowania kadzidłów czekają. Zamawiający niechaj się ogłosi dowolnym kanałem komunikacyjnym, co by odebrać fanty.

3 komentarze:

  1. zamawiający8 maja 2010 21:08

    zdenacił nieco i testuje najnowszy naturalny sposób na wyleczenie nagłej anginy z gorączką sorok (czterdzieści jak mawiają Ukraińcy)... upał jest... ropa jest... pamięć o przykadzeniu jest! Tylko możliwośći nie ma..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ła... no nieciekawie to brzmi. Się kuruj zatem, pono od malin lepszy rum. Tak w ogóle to kminiłem że warto w jakimś pogórzu to kadzenie przerzucić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zamawiacz zamawiający9 maja 2010 18:39

    ..ja póki co na pograniczu Niskiego i Bieszczadów

    OdpowiedzUsuń