Impoponderabilia

Ciamk... no dobra, udało się. Dwadzieścia siedem godzin od opuszczenia hotelu jestem w domu. Letko nie było, przyjemnie też nie bardzo. Niewiele brakowałoby a z okazji wulkanu zostalibyśmy dłużej - Lufthansa wciąż rozładowuje opóźnienia z ostatniego wybuchu. Za zrezygnowanie z lotu w danym dniu oferowali 600E... nieszczęśliwie ktoś inny na lot nie dotarł i tak łatwy pieniądz pomknął w przestworza.

Lecę na tfarz chwilowo, chyba ukąsiła mnie strefa czasowa. Pójdę z tym poleżę, może przejdzie. W międzyczasie zakąszę może tylko szklanką kranówy, bo jakoś się stęskniłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz