Goin' home

No i oczywiście - musiały nam się trzepnąć godziny odlotu z godzinami odprawy. Tym sposobem lecimy nie o 00:30, a o 2:50. Ergo, miast czekać trzy godziny na lotnisku, czekamy prawie sześć, a cała wyprawa powrotna opiewa na 27h. Tylko z Serbii wracałem dłużej.

Jeżeli dorzucić do tego kolejny atak lokalnej flory bakteryjnej, poczekalnie o standardzie hm... azjatyckim, do której z resztą wstęp jest płatny, to wygląda to na początek całkiem ciekawej podróży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz