Żegnaj świecie

OK, mes cheurs. Time to say goodbye. W kwestii formalnej - dobytek proszę zakopać ze mną. Szczególnie biblioteczkę. Dziękuję.

Do rzeczy - właśnie w mało spektakularny sposób popełniłem samobójstwo. Można na dobrą sprawę przyjąć, że piszę te słowa post-mortem. Niestety, cała sprawa nie odbyła się hucznie, ni w świetle jupiterów. Raczej dyskretnie, można powiedzieć. Otóż przypadkiem i na chwile uchyliłem nieco usta podczas prysznica. Woda...

Ta, o wodę niełatwo. Przeciętny europejczyk po styczności z bieżącą wodą okolic może sobie spokojnie wykreślić spotkania towarzyskie na najbliższy dzień, do trzech. Bogactwo fauny, flory, mikro i makroelementów przyprawia o zawrót głowy i skręt kiszek.

Mam tylko nadzieję, że trzymany na różne awaryjne okazje płyn do dezynfekcji dróg trawiennych przyniesie skutek. Dawkowanie na szczęście jest łatwe - setkę, potem zapić. Powtarzać aż do... well, dowolnie, póki się ma ochotę. Albo płyn się skończy.

2 komentarze:

  1. Oj nie marudź! Schudniesz pare kilo...jesli przeżyjesz...

    OdpowiedzUsuń