Wilcy

Właśnie poznałem jeden z faktów, który niewątpliwie wpłynie na dalsze podróże. Ponoć wilki nie atakują (za mocno) ludzi (bardzo) pijanych. Nie wiem jeszcze ogólnie, czy też czynią wyjątki dla przypadków szczególnie namolnych - tak czy inaczej zdybany w podróży w stanie lekko saute będę odtąd nieodmiennie utrzymywał że to dla ochrony przed wilkami. A jak wiemy, w Hiszpanii wilk ściele się gęsto.

Ot, 102 dni jeszcze tutaj. Całkiem nieźle wyplątuję się z wszystkich spraw drobnych, o wiele gorzej ze spraw istotnych. Wciąż waham się przy paru decyzjach z pytaniami "czy warto?" Lekkością kroku może nie dorównuję bardziej wytrawnym podróżnym, co nie zmienia faktu że cztery lata w jednym miejscu to za chyba za dużo, a z całą pewnością - wystarczająco.

Dopsz. Wracamy do pisania Ważnych Dokumentów. Ważne Dokumenty w tym miesiącu powstają dzięki uprzejmości pewnych Kalifornijskich regionów, ba zupełnie ogarnięty aż tak kłamać nie mogę.


PS. Tak, wiem co się stało. Nie potrafię jednak i nie mam zamiaru epatować ni trzema znakami interpunkcyjnymi, ni szczególnie szerokimi wypowiedziami. Z częścią poglądów państwa było mi po drodze, z częścią nie. To smutne, tragiczne, będzie wracać po wielokroć, ale raczej posłucham i na spokojnie przemyślę... bo to chyba zasługuje bardziej na myślenie, niż słowa. I nie mam zamiaru dać się wkręcić w żadne zbiorowe histerie. Inwestycje walutowe też nie moja bajka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz