Obce kraje

Jakoś pojutrze będzie łzawo i głęboko, jak już się połapię, że wróciłem. W sumie można się było spodziewać że będzie sympatycznie, bo masę ludzików stąd znam już dobrych parę lat, tylko się jakoś nie było okazji zobaczyć. O kuchni też wspomnę, choć ten temat będzie trudno ogarnąć, bo mocno przerasta moje pojęcie o gotowaniu. Ja jednak nie o tym...

Fraszki. Był taki kolo, pisał o cnotach. Koffanowski mu jakoś było czy podobnie. Swoją fraszkę chciałbym pt. "Rozsądek". Niestety! Większość cnót spławiłem jakoś w przedszkolu, a ostatnie - walczące bardziej - padły na froncie liceum-studia. Jeżeli jakaś się ostała to chyba siedzi cicho w kącie i stara się nie wychylać...

Tak np. opce kraje. Można by pójść, popić kulturnie w hotelu i zalec w pokoju. Rozsądnie. Można też - mniej rozsądnie - wylec na miasto, w lokalną knajpę i hasać po parkiecie. I zbierać oklaski (to głównie Kano).

A wiecie tak przy okazji co zwykle piszą w przewodnikach? Nie należy brać lodu w drinkach, po ponoć trujący. Cóż, mam nadzieję, że bakterie już oswojone, alternatywnie będę jutro znów chudnąć w tempie kilogram na dobę. Spora szansa że zniknę do przyszłego wtorku.

A teraz bez zbędnej zadumy... za Indiami to będę tęsknił. Hindusi fajni są.

2 komentarze:

  1. HA!

    ...znaczy że kadzidełka niedługo przyjadą... weź więcej, i przyprawy.. będziesz sobie przypominać jak Cię najdzie na powroty...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, przyjadą. Acz jakbym sobie chciał Indie powspominać, to chyba opakowanie laxigenu wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń