Mój kot zaora twoją tapetę

Dobra, walizka spakowana. Jak każda podróż - organizowana jest w szalonym pędzie, jeszcze sprawdzam czy wiza na miejscu, zbieram ostatnie papiery i liczę koszule... Jeżeli ktoś miałby wątpliwości dlaczego nad europą krąży jakaś chmura i zagraża samolotom - tak Kano jedzie ze mną i już sieje swoim specyficznym szczęściem. Znając życie przyhaczymy Chiny, albo i Brazylię. Acz nieważne - już za paręnaście godzin niczym nie skrępowanej histerii tknę hinduskiego gruntu. Z tej okazji krótka a radosna piosnka:


Korzystając z uroku portali różnych przeniosłem jeden ze swoich profili do Indii.... oszmhh... ja wiem, że ich miliardy. Okazuje sie, że jeżeli wybrać z tego miasto, odsiać ludzi tylko do odsetka o niszowych zainteresowaniach, z tego wziąć tą garść których jakimś zbiegiem okoliczności zainteresowało co wypisuje na profilu... Aj, nie wyrabiam z odpowiadaniem. Gdybym miał jakiekolwiek kompleksy, do których się przyznaję - zmarły by właśnie z nagła.

3 komentarze:

  1. Czek(ej)y, czek(ej)y, bo się skonfudowałam. Ten Mumbai to jakiś służebnyj (służbowy) trip czy to już TO? Bo ostatnio to na gg było 90ileś (96?) dni, a tu nagle "jadę"? Z Indii teraz będziesz maszerował? :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, hej, wyjazd w większości służbowy i tylko na 2 tygodnie - dalsze wojaże dopiero z końcem lipca... A dni już tylko 96. Dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko? 2 tygodnie w Mumbaju i Ty mówisz tylko? Och, bluźnisz, sunshine! W moim imieniu baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń