Geniusz

Jakiś czas temu musiałem się z tym pogodzić... jestem niesamowity. Skąd ten nagły wniosek? Otóż wczoraj w drodze na siłownię zgubiłem but. Niby jeszcze do zniesienia, ale...

Zgubiłem, zakonotowałem ten fakt i nic. POPATRZAŁEM na bestię... po czym spokojnie, niczym nie wzruszony poszedłem dalej. Dopiero jakieś pół godziny później posklejałem fakty i wróciłem na miejsce zajścia, by rzeczonego już nie odnaleźć...

Zastanawiam się tylko, czy to syndrom geniuszu, czy też początki Alzheimera? Mniejsza z resztą. Pójdę, położę się w kąciku i zemrę na auto-szyderę.

1 komentarz:

  1. A ja myslalem ze do mnie docieraja z opoznieniem pewne informacje :D
    Zainwestuj moze w glany - wiem ze to troche nie twoj styl, ale gwarantuje ci ze cos takiego ciezko by ci bylo zgubic :D

    A przy okazji, jakie bylo to polecane przez ciebie rozowe wino? Poki jeszcze jest szansa ze pamietasz? ;D

    OdpowiedzUsuń