Pralnia

Jak co rano w sobotę, w lekkiej zamotce wstałem sobie i począłem sprzątać. Standard, pranie, podłogi, poukładać rzeczy po półkach. W którymś momencie rodzi się lista zakupów połączonych z kilkukilometrowym spacerem. Począłem się przeto ubierać, jakaś muzyka do uszów, spodnie (rzecz szalenie przydatna przy zakupach), portfel... no właśnie. Na myśl o portfelu dobiegło do mnie cichutkie syczenie z łazienki. Tak, sprzęt AGD atakuje.

Właśnie targa mną uczucie przemożnej ciekawości... czy karty kredytowe wolą program dla bawełny, czy może raczej jedwabiu? Czy dziesięciozłotówki lepiej wirować intensywnie, czy raczej pozwolić im ociekać. A może monety najlepiej prać w trybie pranie ręczne?

Jestem przekonany, że mój portfel właśnie z szaleńczym chichotem obija się o wnętrze bębna pralki. Nie mam serca przerywać mu tej imprezy, z resztą po praniu wstępnym chyba nie ma już sensu. A że przygody z pralką już bywały, to inna rzecz. My to się chyba już nie zdążymy dogadać.

5 komentarzy:

  1. Jeśli coś przetrwa (a karty raczej tak, banknoty jeśli będą trzymać się portfela, też, co najwyżej się posklejają, bilon będzie latał po całym bębnie, chyba że był zamknięty na zamek), z całą stanowczością będziesz mógł powiedzieć "pecunia non olet". No bo przecież proszkiem i płynem do płukania będą "pachły".

    OdpowiedzUsuń
  2. Don Zaffiro, utarg z nierządu pierzesz? Jeśli dólary, to ani chybi dla bawełny program, bilon to raczej w kąpieli galwanicznej. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Według pewnego szpeca z bilonem należy uważać, bo taka pięciozłotówka na przykład potrafi rozciąć bęben. Znaczy, jeśli jest luzem, rzecz jasna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i co, portfel przeżył? A jego zawartość? Masz pralkę z ukrytą (za)wartością?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ano, poza dwoma przekolorowanymi dziesięciozłotówkami większość przeżyła. Pan eskpert od pięciozłotówek najwyraźniej przesadzał, bo jeno poszatkowały skarpetkę.

    OdpowiedzUsuń