Wiosna...

Tak, dzisiaj definitywnie zauważyłem pierwszy ze znaków nadchodzącej nieśpiesznie wiosny. Otóż zobaczyłem ja wiosenne ptaszę. Wyło przeraźliwie usiłując odkuć się od gałęzi. Jak to jest, ze na Suwałkach ponoć -4C, a tutaj -8C? Halo, niech to ktoś ogarnie.

Będąc w temacie pogody - słyszałem ongiś rodzinną historię, jakobyśmy mieli kiedyś ciotkę. Ciotka była osobą we wsi wielce poważaną i cieszącą się mianem osoby nie tylko bywałej, ale i wpływowej. Jako jedna z pierwszych w okolicy dorobiła się telewizora, telefonu i wszystkich oznak nowoczesności. Jednym z pomniejszych jej talentów była umiejętność zaklinania pogody.

Większość gminu nie widziała, jakich ciotka używa środków, by pogodę zaklinać, była bowiem nader kapryśna w przyjmowaniu zleceń. Gdy już się zdecydowała pomóc, drzemała sobie najczęściej w fotelu, wydając bardzo okultystyczne odgłosy. Jedynie bliższa rodzina wiedziała, iż magia polega głównie na dokładnym zapoznawaniu się z prognozą pogody.

Korzystajac niniejszym z okazji chciałem zarzucić swoim zwyczajowym zaklęciem na wabienie ładnej pogody. Uwaga:

Wombat! Wombat! Cztery-wiosny!

Dziękuję.

A tak zupełnie przy okazji, to polecam ten wpis. Nigdy nie aspirowałem do pisania szczególnie mądrych rzeczy, trochę za mało obyty na to jestem, acz pozwolę sobie zauważyć, że to mądre jest. I dobrze napisane. I daje do myślenia, szczególnie jeżeli ktoś potrzebuje sobie pomyśleć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz