Śnieg.

Myślałem żeby pisać o jakichś imprezach, i innych rzeczach które są tak bardzo istotne, że ulatują z pamięci tydzień później. Może na wzmiankę zasłużyłyby jedne ładne oczki i kawałek cudnego uśmiechu, bo i nieczęsto takie zjawiska chodzą po ziemi... nawet jeżeli odrobinę podlane piwem. Na dłuższą wzmiankę jednak nie będę się szarpał, bo tak oczy, jak i uśmiech są już czyjeś, więc szczęścia panom życzyć pozostaje.

Miło patrzy się na śnieg padający za oknem, miło myśli się, że niedługo już będę zamykał sprawy w Krakowie, rozdawał dobytek, likwidował mieszkanie i uciekał w wędrówkę. Długo już jestem tutaj. Powiedziałbym że za długo, gdyby nie to, iż ostatnie parę miesięcy na pewno nie było zmarnowane. Lata właściwie też były bardzo ważne. Może poza jednym takim rokiem, który lekką ręką rozmieniłem na drobne.

Z podjętą już decyzją żyje się inaczej, lżej - wiem, że nie uplątam się już w nic długoterminowego. Wiem, że nie będę zaczynał nowych rzeczy, tylko kończył wszystkie obecne. Nie będzie na pewno łatwo zamknąć wszystkiego. Ludzie którzy zostaną będą żyć dalej. Nawet kiedy wrócę, parę lat oddala. Nie wraca się do tych samych osób. Wierzę, że kilka jednak zostanie - doświadczenie uczy, że przyjaźnie nie zacierają się szybko, a zwykle nigdy. Na pewno nie wszystkie nitki przetrwają próbę czasu, na pewno wartościowe zostaną. A teraz zima... i czekanie na wiosnę.


Szczerze polecam tą notkę. I całość. Kroku bym pewnie nie dotrzymał, bo czasem ducha ciągnie do Miasta i Maszyny ale tacy ludzie inspirują.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz