Rzeczywistość się stawia

Są takie dni, kiedy rzeczywistość z szyderczym chichotem usuwa nam grunt spod nóg. Otóż wyszedłem sobie z rana w piękny wiosenny dzień, oczyma duszy widzącego się pośród wiosennego kwiecia i świergolenia ptasząt.

Niestety, jedyne ptaszę które spotkałem leżało we śniegu, zamarznięte na kość i świergolić nie chciało. Nic to! Niezrażony brnąłem przez wiosenne zaspy, by zasiać odrobinę radości w Corpo. Nie dane mi było.

Mimo dramatycznych prób wbiegnięcia na pobliską ścianę padłem ofiarą pługu śnieżnego obrzucającego błotem chodnik. Szczęściem jestem człowiekiem spokojnym i opanowanym. Po tym jak dostałem coś piętnastoma litrami błota zelżyłem jeno żeńskich przodków kierowcy, wróciłem do domu, przebrałem się i wybrałem do pracy po raz kolejny.

...czekał. Dziesięć metrów od wejścia dorwał mnie po raz drugi. Wdech, wydech. Krótki przegląd kontaktów czy znam kogoś w mafii. Niestety nie, więc zostaje Zen. Przebierka i podejście numer trzy. Udało się, ale obiecuję sobie tego typa dorwać. Na tą okazję przygotuję chyba nawet półcegłówkę na sznurku.

Do pracy udało się dotrzeć, tylko po to by doświadczyć ataku gorączki, paroksyzmów i całego tałatajstwa. Pierwsze w tej trzylatce poważne chorowanie nie czekało i przypuściło pełen szturm. Spokojnie ogarnąłem co trzeba i udałem się do lekarza. Nie ma to jak L4 i możliwość spokojnego popracowania z domu.

Cierpiącym (nie żebym szczególnie cierpiał, tylko to szarpanie w lewym oskrzelu):

5 komentarzy:

  1. Wiedzialem ze duzo zrobisz zeby na karaoke nie zaspiewac, ale tutaj przeszedles juz samego siebie ;P
    Szybkiego powrotu do zdrowia - twoja rozgrzewajaca kawa moze tutaj pomoc ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest niesamowite, ale od momentu przybicia pieczątki pod L4 organizm jakby mi się zaczął rozsypywać. Liczyłem że przejedzie przez noc... i przeszło! Na zatoki i oskrzela. Szau po prostu...

    Zemszczę się straszliwie. Jak tylko się bestia pozbiera do kupy to zabronię jej spać! HA!

    OdpowiedzUsuń
  3. ...i jak lepiej?... Puszczyki się pokazują, wiosna idzie...nie możesz tak sobie tam po prostu leżeć i być.. a co z nogami?

    OdpowiedzUsuń
  4. niektórzy przeceniają znaczenie tego karaoke ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, leżeć to ja nigdy nie leżałem. Nogi już ok, znów zaczynam biegać :)

    OdpowiedzUsuń