Mi dispiace, mio coniglio ho mangiato vostra sedia.

Cóż, terminarz odłożony, walizki... waliz... Ok, nie mam bagażu.

Anyway, kfiatki zastraszone i podlane. Samolot i szukamy wiosny!

2 komentarze:

  1. Pojechał do M(ed)i(o)lano szukać wiosny! No g(l)upi! A tera wyjaśnię, dlaczego tak myślę. Otóż:
    1. zobaczy świat bez śniegu, nacieszy się tym przez 3 dni, przyjedzie do kraju ojców i będzie rozczarowan, że tu nie ma tak czysto, nie-biało i w ogóle jest be. Będzie chciał, żeby i tu było tak samo, tak szybko, a przecie nigdy nie będzie;
    2. podczas gdy w kraju ojców kolejny dzień z rzędu słońce od rana NA-PIERRRR-DALA (z intonacją jak Jacek Braciak u Kubusia W.), ale! Ale odbywa się to małymi krokami - powoli, acz systematycznie. Ptactwo też już świergotać zaczyna (i nie są to li tylko jebane gołębie);
    3. wrócisz i depresja jak malowanie murowana. Czego oczywiście nie życzę!, ale przemawia przeze mnie doświadczenie. Choć może 3 dni wpływają inaczej niż 2 tygodnie? No to enjoy Milano! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. no się powodzi niektórym ^^
    ja nie byłem nawet w tych włochach pod warszawą ...

    OdpowiedzUsuń