Podleśniki frywolne z martfym zwierzęciem.

Otóż i obiecywany od czasu jakiegoś przepis na podleśniki frywolne z martfym zwierzęciem. Teraz słowem ostrzeżenia, iż jeżeli ktokolwiek spróbuje zasugerować, jakoby przepis był plagiatem enchilady, czy innego burrito, to witki utrącę przy samych rzęsach. Wyjaśniwszy tą kwestię zapraszamy do przepisu.

1 komentarz:

  1. hej

    mam kilka pytan dotyczacych przepisu:
    * czy na smak potrawy wplywa rodzaj lasu przy ktorym sie gotuje? jesli tak to czy przy lesie lisciastym danie wychodzi mniej ostre niz przy lisciastym?
    *rozmiksowanie nienarodzonych kurczat jest koniecznoscia dla calosci potrawy, ale mimo wszystko mam wyrzuty sumienia... wedlug jakiego obrzadku powinienem pochowac skorupki zeby nie czuc sie winny?
    * czy mowiac o miesie ze zmielonego edwarda masz na mysli cullena? w takim razie potrawa wychodzi bardzo drogo - wampirzyna poszla w gore od nowego roku
    * piszesz ze mieso jest dobre jak zmieni kolor. u mie zmienilo na zielony jeszcze w lodowce, przed wrzuceniem na patelnie. wypuscilo macki i mowi 'tata'. czy musze je smazyc czy jest juz ok?
    * 'zwierza nalezy posolic' - to chyba oczywiste. pieprzenie go to bylaby zoofilia
    *'przepisu miejsami nie należy brać zupełnie na serio.' wiedzialem ze pieczenie w piekarniku to sciema :p

    pozdrowka
    /shounen

    OdpowiedzUsuń