Exaudi vocem meam

Zdarzają się takie chwile w życiu człowieka, iż potrzebuje odwołać się do siły wyższej. Sprawa jest stosunkowa prosta dla białych, heteroseksualnych chrześcijan, w pozostałych konfiguracjach sprawa może robić się już trochę trudniejsza.

Osobiście waham się pomiędzy dopuszczeniem możliwości istnienia cichego chichotu siły wyższej po zabiciu mi po raz drugi pralki, a przekonaniem iż jestem po prostu człowiekiem, któremu często psuje się pralka*

Niestety większość głównych systemów religijnych** oferuje masę atrakcji, acz o nadspodziewanie ograniczonym repertuarze. Weźmy taka gałąź Abrahamową, która w zależności od wersji oferuje akceptacje dla osobników żyjących w celibacie (i unikających pietruszki we wtorki!), po ekstremistyczne odłamy sugerujące wieszanie, palenie i kamienowanie. Niestety, nie kwalifikują się.

Krótka paniczna myśl na wschód i sprawy maja się nieco lepiej... od hinduizmu, przez buddyzm i okolice stosunek do mniejszościowych upodobań jest lżejszy, acz raczej niechętny, okazjonalnie sugerując obcinanie mniej istotnych części ciała. Konfucjanizm tez słabo się przyda, bo o ile nie zajmuje się tak nieistotnymi sprawami jak obcowanie cielesne, to nie definiuje też za bardzo siły wyższej.

New Age, może i jest kuszące, ale to trochę jak fast-food religii. Zbawienie tak, fajna sprawa, ale ten cały bajzel z postami to już nie. Za to poczucie wyższości i fikuśne wisiorki jak najbardziej. Pogaństwo, mało spójne i brakuje wydumanej podbudowy pozwalającej na jakieś pogodzenie sprawy ze współczesną nauką. Trudna sprawa.

Okazuje się, iż znalezienie sobie opiekuńczej siły wyższej gdy człowiek siedzi w trzęsącej się metalowej puszce, która tylko dzięki nadużywaniu fizyki i sporemu uporowi brnie przez nieboskłon nie jest wcale łatwe. Argh, jak ja nie znoszę latać...

* ok, tak serio to ja WIEM, że franca jest obdarzona własną, złośliwą wolą.
** jeżeli ktokolwiek czuje, iż jego uczucia religijne zostały urażone w tej notce - akceptuję fakt iż jest wybiórcza, selektywna i stronnicza, zupełnie jak niżej podpisany. Co więcej uważam, że obrażanie się o takie rzeczy raczej przyprawia gębę wyznawanym poglądom, niż cokolwiek udowadnia, wiec dajmy sobie siana z bezcelową polemiką.

2 komentarze:

  1. This is ground control to Major Tom.
    http://www.youtube.com/watch?v=D67kmFzSh_o

    I radzę trzymać się z dala od siły wyższej. Parę umów w życiu widziałem i wiem, że to właśnie force majeure za wszelki niespodziany syf, gnój i rozpiździel odpowiada. A widział ją kto, by kiedy co dobrego zrobiła?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze możesz zacząć czcić bobry z pod wanny!!! Chyba ze ciągnie cię do jakiejś wspólnoty to przecież czy to taki duży problem założyć związek wyznaniowy ;)

    OdpowiedzUsuń