To ja poproszę tego wikinga...

Mam ewidentnie taki talent, co by wysyłać puste wiadomości, publikować puste notki, etc. Możnaby pomyśleć, jakoby pustym był... Bah, któż to wie, może i, acz prznajmniej się głos fajnie niesie.

Otóż byłem ja zacz w Norwgii. Wyjazd całkiem przyjemny i udany, jeden z tych które planuje się w piętnaście minut i jedzie niewiele później. Kraj co prawda nie jest pełen wikingów, acz to szczęsliwie bo ludzi ponad mój wzrost generalnie się boję i mało lubię.

Muzeów nazwiedzalim, pooglądalim różne strony i wrócilim. Ach, Krzyk Muncha jest niczy, bohomazem wręcz przy portecie Przybyszewskiej jego pędzla. Aż mię sercę lżej zadrgało na widok.

Fobia drogi powrotnej była łagodzona łiskaczem, dzięki czemu nawet przy lądowaniu było całkiem fajnie. Wręcz imprezowo.

A poza tym... anti-anti. Szykuje się doroczna antywilija a ja się zastanawiam jak przybić choinke do sufitu co by się dobrze trzymała, a przy tym zdążyć nagotować tych wszystkich specjałów co zaplanowałem. Anyway, notka w biegu, zobaczym co dalej.

1 komentarz:

  1. Antywigilia? Ciekawe, ciekawe :)

    co do portretu Przybyszewskiej (żony TEGO Przybyszewskiego???), to faktycznie - fenomenalny!

    OdpowiedzUsuń