Ofczy pęd.

Drożdże moje... wpisując sie w wielowiekową tradycję owczego pędu, na fali wszechogarniającej cukierkowej miłości - wesołych, nawet jeżeli pomyślimy o sobie wzajem tylko jeden raz w roku, to chyba warto. By nie przynudzać zbytnio, piosenka świąteczna, warto zwrócic uwagę na elfy. Z resztą, elfy same ją na siebie zwracają (mogę takiego na święta?):



A tak w ogóle, to święta w rozjazdach, trzy wieczerze jednego wieczoru sprawiają, iż niedługo stanę się idealnym materiałem na foie gras. Trzeba się będzie znów przykuć do bieżni, przerzucić na żywienie tekturą i inne takie.

7 komentarzy:

  1. to wyjasnia dlaczego Mikolaj nie opuszcza bieguna czesciej niz raz do roku ;)

    Szczescia, milosci i lizakow na swieta i nowy rok ;)

    /shounen

    P.S. Bieznia... bo po co tracic czas na wyjscie kiedy mozna robic to w domu ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to się w ogólę dziwię, że mu się w ogóle chce ;)

    A z bieżnią... wiesz, w naszej szerokości geograficznej ma jedną przewagę nad resztą - zadaszenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Ja to się w ogólę dziwię, że mu się w ogóle chce ;)" - to pewnie w celu regeneracji sil. Lekarz mu zalecil wypoczynek za granica zeby nie padl z przemeczenia ;)

    A co do biegania: dla mnie jest to czynnosc nienaturalna, a pod dachem to juz calkowicie ;) No dobra, przyznaje sie, podziwiam osoby ktore biegaja, ale i tak wole rower/rolki ;)
    Ponoc bardzo duzo kalorii mozna spalic w czasie tanca na rurze - jesli zdecydujesz sie sprobowac, to daj znac - chetnie popatrze. Nie, nie mam ukonczonego kursu pierwszej pprzemocy, tfu, pomocy ;)

    /shounen

    OdpowiedzUsuń
  4. A, bieganie, maszerowanie i wszelkie piesze przedsięwzięcia jakoś mi pasują :). Ewolucja jakoś nikomu kółeczek nie dała...

    Taniec na rurze... no nie powiem, by się nie zdarzało, ale najpierw trzeba mi farmakologicznie grawitację wyłączyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ...nie dala koleczek??? O moj boze, a lekarz mowil ze nie trzeba mi ich odcinac bo to wytwor ewolucji... tylko zeby na smarowanie lozysk raz w miesiacu przychodzic... czuje sie taki oszukany xD
    Maszerowanie i piesze przedsiewziecia - jak najbardziej ok. Ale zawsze bede twierdzil ze bieg, zwlaszcza do autobusu, jest ponizej mojej godnosci (lepiej to brzmi niz "nie chce mi sie " ;) )

    Sa gdzies dostepne nagrania? Oferuje jednoosobowa loze szydercow z dlugoletnim doswiadczeniem w systemie dogodnych rat :) Nie lubie wylaczania farmakologicznego - lepiej wlaczyc naturalna glupawke :] Oczywisty minus: pozniej mozna zwalac wine tylko na siebie. A zwalanie na siebie nie jest takie wesole jak na kogos ]:)

    Pozdrowka
    /shounen

    OdpowiedzUsuń
  6. No bah, też kiedyś myślałem że takie bieganie to nie dla mnie, ale okazuje się, że może dawać całkiem sporo satysfakcji.

    Tak, nagrania miały miejsce, niestety zaginęły w pomroce dziejów wraz z naocznymi świadkami. Z całej tej farmakologii wystarcza mi jakiś prosty etanol, najlepiej w formie wina. Z resztą mi dość nie po drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Satysfakcje wole osiagac inaczej niz bieganiem ;P Najwieksza satysfakcja z biegu to chyba niewyplucie pluc ;P

    Ehhh, to trzeba bedzie poprosic IPN o udostepnienie - oni maja wszystko co bylo, jest lub bedzie nagrane ;)
    Wino da sie zalatwic - gorzej ze stabilna rura :)

    OdpowiedzUsuń