Nadmorskich ogrodów ściemniały już nieba.

Ech, bo mię panie życie w ręcach chwilowo wybuchło. Z tej okazji raczej nie będzie dziś radości, nie będę też podawał na to jak się gotuje pierogi z kandyzowanymi truskawkami.

Cóż było... impreza była. Jak dotąd chyba najbardziej udana Anty-wigilia jaką kojarzę. Przeszło 25 dań, prawie 25 osoób i szał konsumpcji. Nie do przeoczenia była też dość znacząca ilość wina pałętająca się po okolicy.

Wino o tyle znamiennie iż poddałem wszelkie próby wyczyszczenia dywanu i po prostu bestię usunąłem. Ja jednak nie o tym...

Otóż podbudowany ilością wina, która zatopiła by Bismarcka zarzuciłem kawałkiem szczerości, a potem to już...



PS. Jak kiedyś znajdę pania Chemię, to przykuję francę do kaloryfera i będę chłostał zimną pietruszką. Zasłużyła.

1 komentarz:

  1. uwazaj z pania chemia bo jesli tylko jednostronnie dopada to jest wrednym babsztylem. za to sprobuj przykuwania do kaloryfera facetow - moze wtedy i chemia dolaczy do zabawy ;)

    /shounen

    ostatnio jak uslyszalem "wszystko super ale nie czuje chemii" to jakbym w leb dostal. kusilo oddac ale moje mentalne sie zalamaly i odmowily wspolpracy

    OdpowiedzUsuń