Ciasteczkowy potwór i historie frywolne

Ok, to będzie absolutnie ostatnia notatka kulinarna w tej serii. Nie celowałem oryginalnie w niszę dla gospodyń domowych i celować w nią nie zamierzam, przynajmniej póki gospodynią domową nie zostanę. A że genotyp mam (mimo wszystko) nieodpowiedni, przeto rychło bym nie wróżył. Ale do rzeczy - ciasteczka bojowe, na które przepis tutaj.

1 komentarz:

  1. Brzmi tak obiecująco, że gdyby nie okoliczności pt. inny zew natury, oświadczyłabym Ci się.
    Moja babcia zdaje się robiła kiedyś coś podobnego. Tylko zamiast nadzienia owocowego był krem [i]kakałowy[/i].

    OdpowiedzUsuń