...far.

Dopsz, to może na start i ukojenie nerwów coś miłego tak uchu, jak i oku:


OK, teraz i z tego miejsca pragnąłbym serdecznie podziękować starożytnym Sumeryjczykom. Bestie wzięły i ustanowiły sobie dwunastogodzinny dzień, z którym to kretyńskim zwyczajem borykamy się do dziś. Z tego miejsca wnioskuję o dodanie dodatkowych dwóch, bo zwyczajnie lecę na paszczę i już nie mogę.

W jakichś bliżej nie sprecyzowanych okolicznościach przyrody zacząłem hasać na salsę, co przy regularnych wizytach w innych obiektach sportowych, robienia za serwis komputerowy, walki z uczelnią i prozaicznej pracy na etat nie pozostawia wiele czasu, choćby na tak przyziemne czynności jak np. sen.

Skądinąd spanie jakoś nigdy mnie nie bawiło, szkoda czasu, acz organizm wydaje się mieć swój ogląd na sprawę i okazjonalnie się wyłącza. Próba uskakania w tym wszystkim lekcji szermierki jakoś mi się mniej widzi, acz łatwo się nie poddam. Zawsze chciałem móc machać jakąś uroczą batorówką, czy tez wygrażać wrażym jednostkom inną bronią białą.

A z innych inszości, to ja chyba będę musiał jakieś chłodne okłady na paluchy zakupić, bo w tym tempie okładania się młotkiem po wzmiankowanych szybko się skończą. Cóż ja na to poradzę, że mi się chuć znarowiła, zapałała i w ogóle nieusłuchana jest? Doszło chyba nawet do tego, że chyba zacząłem się narzucać, czego okropecznie nie lubię i mam lekkiego moralnego. Cóż, trzeba się będzie ogarnąć i przemedytować trochę, zwykle się udawało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz