Smoking lettuce



Jeżeli ktoś mieszkający w linii prostej pomiędzy Krakowem a Ostrowcem został zaskoczony widokiem bardzo dużego samochodu z młodym człowiekiem pakującym w kolorowy papier porcelanę - mię widział. Miał być ślub, miało być wesele; pewnie byłoby wszystko fajnie, gdybym zaplanował jakoś ten wyjazd, a nie jak zawsze zdał się na entuzjazm, szczęście i nawiedzony GPS.

GPS algorytmem "najkrótsza trasa" wyznaczył coś w okolicy linii prostej i prowadził polnymi drogami. Ofiary niestety były, w postaci znerwicowanej trzody chlewnej, kilku rabatek i dwóch wesel, przez które się przebijaliśmy. Nie do przecenienia jest też fakt, iż udało nam się nie zdążyć do kościoła, acz jeno wbiec na końcówkę składania życzeń przy imprezie weselnej...

Szczęściem potem było już łatwiej, po odrobinie wina zamiataliśmy z taką jedną parkiet z lewa na prawo, niemal nie wpadając na ściany (poza może dwoma drobnymi wpadkami, acz to wszystko przez siły Coriolisa, które wraz z postępami nocy nabierały na sile przekonywania).

Teraz jeszcze tylko wymyślę jak odnająć pokój, tak żeby było ok, rzucę prace, znajdę prace i kończąc studia założę firmę. Będzie git.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz