Poziomki.

Hm, no deczko mi się krótkoterminowe plany poprzewracały, acz nie ma co marudzić - dla równowagi pewnie ktoś szarpnął gdzieś w totka. Na zdrowie. Dla podkreślenia nastroju - ciężka muzyka.


Tymczasem skupimy się na czymś, co Piotrusiowi wychodzi o wiele lepiej niż życie prywatne - gotowaniu. Jutro zejdzie się tłuszcza na mieszkanie wcinać różne ciekawostki, o których inną razą, a tymczasem przepis na jeden z jaśniejszych punktów programu: zupę soczewicową. Poradnik zaznaczam lekko dla opornych, bo zwykłem uczyć gotowania wysokogatunkowych kawalerów...

Przepis tutaj.

1 komentarz: