Kamienny motyl

Dopsz, zatem krótko i treściwie - sposób dziewiąty: zabić, zakopać, zasadzić poziomki. Cuda działa. Nie dość że ofiara afektu zostanie na zawsze z nami, to jeszcze można się cieszyć owocami już od maja!

Dopsz, a do rzeczy - bredzę. Wziąłem i zachorowałem. Nawet na codzień kontakt z rzeczywistością mam nad wyraz słaby i raczej mało agnażujący, wiec już gdzieś od 36,9 zaczynają się wizje kamiennych motyli, halucynacje z jeżami i pokładanie się po kątach. Mógłbym teraz swobodnie pisać bajki o dusimyszach i bobrach kradnących czas... Mimo tego pójdę i stracę przytomność może.

No i oczywiście kawałek do umierania:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz