Dziobak, dziobak, katapulta.

Wielu z nas niejednokrotnie przydarza się nieszczęście: miłość. Na wypadek, gdyby franca zalęgła się w domu - pomoże poniższy poradnik. Za annałami prababci: "Jak się odkochać, sposób XIV".

Składniki:
- kontrafekt absztyfikanta
- świece cztery, dowolne
- lubczyku drobinę
- świeży liść sałaty
- młotek

Wykonanie:
Pierwej, nim po pozostałe ingredencje sięgniemy należy ująć w dłoń liść sałaty, skupić się nieco i szybkim ruchem umieścić go pod wanną; tak by zjednać sobie przychylność demonów.

Poczyniwszy powyższe kładziemy kontrafekt na zaimprowizowanym ołtarzyku i świece zapalamy, sypiąc wokół dyskretnie lubczykiem. Gdy świece już płoną należy myśli uspokoić, wziąć dech głęboki i we wyobraźni przywołać obraz lubego, patrząc jednocześnie z miłością w obrazek.

Medytujemy tak nim świecy nie ujdzie jakieś pół palca, wyobrażając sobie oblubieńca w pozach miłych sercu i ciału. Osiągnąwszy stan lekkiej ekscytacji ujmujemy niepiśmienną dłonią młotek i unosimy za ramię. Dłoń drugą wyciągamy przed się, nie wyżej niż trzy centymetry na nad obiektem westchnień.

Następnie skupiwszy się mocno należy pierdolnąć rzeczonym młotkiem w dowolny palec unoszący się nad obrazem. Teraz możemy pojęczeć. Terapię należy powtarzać co dwa dni, do zaprzestania objawów miłości.

Do rzeczonego kawałka muzyka z podtekstem (pomijając propagandę, przewija się "czyńcie jak ja"):

3 komentarze:

  1. Ja to bym i nawet spróbował, ale co tu, panie dziejku, robić, jak u mnie wanny w domu niet, a? Nie ma wanny, nie ma demonów i całę tę magyię ch.j wzięli, z przeproszeniem.

    Pozdrawiam i przy okazji się jako kontent czytelnik outuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie, nie desperuj, prababcia zapiski latami prowadziła, więc i sposób się znajdzie ;)

    W sumie też odwiedzam, nawet subskrybuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. trochę straszne, ja taka delikatna. sałaty nie mam, ale rozważę ;]

    OdpowiedzUsuń