Z kamerą...


Dzisiaj, w ramach szerszego zaprezentowania czym się zajmuję przedstawię szanownej publiczności swój zespół. Fotografia, na białym tle, po prawej.

Dokładnie! Zniknęli wszyscy! Biorąc pod uwagę, że powinno być nas jakieś siedem osób czyni sytuację nieco niekomfortową. Wszystko fajnie i teges, acz na osobę która z definicji przez większość religii traktowana jest chłodno (z wzajemnością, z resztą) trudno spodziewać się cudu. A wystarczyła by jakaś marna bilokacja na start.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz