Pomarańczowa Kropeczka 38

Jakoś tak z braku lepszych rzeczy przyszło mi się postymulować w główkę skromnością. Rzecz cała wzięła się od weekendu - przefajnego i w ogóle. Działo się dość, acz starczy powiedzieć iż w którymś momencie zawiało mnie do LaFu.

Pomijając okazjonalne konwersacje z pewnym młodym bogiem - uwagę towarzystwa zwrócił pewien ludzik. Rówieśnik mniej więcej, który po starciu z produktem firmy Kärcher nie wyróżniałby się niczym szczególnym. Tak, czy inaczej człowieczek ów nie zważając reakcje otoczenia odstawiał gwiazdę wieczoru. Z oddaniem godnym co najmniej PCK.

I tu clue - jak to się robi, iż wbrew rzeczywistości, ignorując wszystkie oczywiste fakty można pląsać i wić się po parkiecie, trwać nieugięcie w przekonaniu o własnej doskonałości i przy tym jakoś tam funkcjonować? Nie wspomne o przyklejaniu się do mniej lub bardziej chętnych osobników, klejeniu się i czy zwyczajnym obnażaniu. Wpasowuje się to pewnie w cały sznur show od Idola, przez gwizdy na lodzie po Fakty, acz wciąż. No po prostu cud ewolucyjny.

2 komentarze:

  1. i musisz przypominać mi o NIM... ;)
    buziaki!!! ;*) m.
    p.s.
    tęskni mi się za urlopem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, to i tak zostawia rysy na mózgu, więc umówmy się, że to w ramach oswajania :)

    OdpowiedzUsuń