Żegnając Klamkę

Nim przejdziemy do sedna, warto rozpocząć od:



Dzisiaj pożegnaliśmy klamkę. Była świadkiem wielu wzlotów i upadków, z naciskiem na te drugie. Zastąpić musieliśmy ja taką zwykłą, szarą, przyczepioną na stałe do drzwi. Nie będzie już więcej poranków spędzonych na poszukiwaniu zaginionej nagle klamki. Nigdy więcej nieprzewidzany gość nie stanie z przestrachem w oczach i klamką w dłoni... Ech, to była Klamka.

Poza tym kupa radości, staram się podnająć pokój w mieszkaniu, problem polega na tym, że mieszkanie jest drogie i z tych studenckich (dziury w podłodze, brak światła w niektórych pomieszczeniach, etc.). Ja to absolutnie uwielbiam, acz ewidentnie nie każdy ma tyle poczucia humoru... Trwają więc prace remontowo naprawcze, hydraulika powymieniana, podciągnąłem prąd do łazienki a niebawem i skończę łatać dziury w ścianach (szczególnie tą na linii przedpokój-łazienka). Słowem - budowa!

1 komentarz:

  1. sugeruję zając się też dziurą tuż przy wyjściu z kuchni, tą sprytnie maskowaną koszem na śmieci ;)

    OdpowiedzUsuń