Go... notrth

Trochę mnie nie było. Tj. byłem w wielu innych miejscach, tylko jakoś czasu na pisanie nie starczyło. Mam nadzieję na poprawę, bo robię się mobilny. Tak, czy inaczej wyruszyłem na północ siać zgorszenie w Poznaniu; okazja w sumie całkiem niezła. Jak to zwykle bywa podróż musi zacząć się od lekkich przygód: siedzę sobie na korytarzu, Lema czytam, gdy młodzian jakiś postanowił mi pomelorecytować tekst o ufoludkach. Doprawdy magiczna chwila.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz