Kartonowa fantazja VI: zapuszkować słonia

Ten słoń to od kawałka, który przyświecał mi w Londynie:


Niby nie w moją stronę, ale "ain't no rest for the wicked" jakoś mnie chwyciło za krtań.

Poszukiwań nowego współmieszkacza niemal nie było - zdobyliśmy pewnego sympatycznego młodego człowieka. Politycznie też będzie ciekawie, bo nasz kochany mgmt w korporacji będzie nad tym zdrowo kombinował.

...a w weekend gotowanie. Będę rozkładał krzyżem bliższych i dalszych znajomych. Na wejście klasyka, czyli zupa cebulowa. Nie mam za to pomysłu na gwóźdź programu. Czy do trumny, czy cośtam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz